"A Karolak ma na imię Piotr, za co przepraszamy" - spiker Krzysztof Hołyński, w czasie meczu
 
Wystąpienie Macieja Świrskiego przewodniczącego KRRiT na Zjeździe SDP w Kazimierzu Dolnym 17 marca 2024
Administrator 23 marca 2024

– Minister Sienkiewicz wykroczył poza prawo łamiąc art. 7 konstytucji i doprowadził także do chaosu prawnego w mediach publicznych. A Krajowa Rada według konstytucji art. 213 stoi na straży wolności słowa, interesu publicznego w mediach i na straży dostępu do informacji. Interesem publicznym w mediach na pewno jest praworządność w mediach, czyli stosowanie prawa przez media, nie tylko publiczne, ale każde media –  powiedział Maciej Świrski, przewodniczący Krajowej rady Radiofonii i Telewizji  podczas drugiego dnia obrad  Nadzwyczajnego Zjazdu Statutowo – Programowego SDP , jaki odbył się w dniach 16-17 marca 2024 r. w Kazimierzu Dolnym.

Delegaci na Zjeździe przyjęli specjalną uchwałę dotyczącą sytuacji w mediach publicznych krytycznie oceniając działania obecnego rządu w stosunku do Polskiego Radia, Telewizji Polskiej, 17 rozgłośni regionalnych Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej.  Czytamy w niej m.in. :Nigdy w historii po 1989 roku nie mieliśmy tak jaskrawego przykładu ingerencji urzędującego ministra, czyli polityka, przedstawiciela władzy wykonawczej, w sferę niezależności mediów. Nigdy nie było tak drastycznej formy przejęcia mediów publicznych, jak ta, która ma miejsce po utworzeniu rządu Donalda Tuska (…) Skutkiem tego skandalicznego działania obecnie rządzących jest postępująca likwidacja rzeczywistego pluralizmu w mediach, coraz bardziej rozszerzająca się blokada dostępu do krytycznych  informacji na temat działań obecnego rządu w kraju i poza jego granicami oraz stopniowe eliminowanie głosu opozycji politycznej z medialnej przestrzeni publicznej . Zwracamy uwagę, iż obecnie mamy także do czynienia z operacją dezinformacyjną dotyczącą przejęcia i likwidacji mediów publicznych podejmowaną przez rządzący obóz polityczny i jego zaplecze medialne . Utrudnia to, a nawet uniemożliwia obywatelom naszego kraju realną , oparta na prawdzie ocenę rzeczywistej sytuacji tych mediów . Zjazd uznaje działania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji po 20 grudnia 2023 za podjęte w obronie wolności słowa i ładu prawnego w polskim systemie medialnym oraz zapewnia o wsparciu przez SDP wszelkich działań KRRiT służących obronie mediów publicznych. Apelujemy o ochronę mediów publicznych przed cenzurą i niszczeniem ich zasobów archiwalnych, utratą majątku oraz pozycji rynkowej –  czytamy w uchwale SDP. Publikujemy pełną treść wystąpienia Macieja Świrskiego na Zjeździe SDP.

Wystąpienie Macieja Świrskiego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 17 marca 2024 r. (stenogram) 

Maciej Świrski: Dzień dobry Państwu, raczej dzień dobry, Koleżanki i Koledzy, ponieważ także jestem członkiem stowarzyszenia. Otóż przyjechałem do Państwa dzisiaj, żeby porozmawiać o sytuacji mediów publicznych, ponieważ Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, której jestem przewodniczącym, oczywiście nadzoruje media publiczne w wymiarze realizacji misji publicznej oraz finansowania, czyli realizacji planów programowo-finansowych. Dla tych Państwa, którzy nie są zaznajomieni z tą specyfiką mediów publicznych w Polsce, dwa słowa wyjaśnienia. Otóż obecny stan prawny, nieuchwalony żadną ustawą sejmową ani uchwałą, jest po prostu obowiązujący nadal i polega na tym, że obsady spółek mediów publicznych, Zarządów i Rad Nadzorczych, od tego jest Rada Mediów Narodowych, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji pilnuje, tak jak już powiedziałem, realizacji misji publicznej i wyników finansowych, czyli czy pieniądze z abonamentu i z rekompensat za utracony abonament są wydawane zgodnie z Kartami powinności, które zostały także uchwałą zatwierdzone przez Krajową Radę. Tak to wygląda z biurokratycznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia ustrojowego. To znaczy, z jednej strony jest Rada Mediów Narodowych, która pilnuje, nazwijmy to, obsady etatowej Zarządów i dobiera osoby do tych władz spółek, natomiast Krajowa Rada realizację tego wszystkiego, do czego media publiczne są ustawowo zobowiązane. To jest ustrój polskich mediów publicznych, tak wygląda, żadne zmiany prawne po 20 grudnia nie nastąpiły. Nastąpiło coś, co ja nazywam uzurpacją, przez ministra Sienkiewicza i Krajowa Rada także w swojej większości tak to nazywa. Zostało uzurpowane przez ministra Sienkiewicza, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, prawo do mianowania najpierw Zarządów mediów publicznych i Rad Nadzorczych, a potem zostało przez niego uzurpowane sobie prawo do rozwiązania spółek mediów publicznych, całkowicie wbrew prawu. Została przez ministra Sienkiewicza po 19 grudnia i w dalszym ciągu następnych dni złamana Konstytucja, która mówi o tym, że organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa, to jest art. 7 konstytucji. W konsekwencji został także złamany przez ministra Sienkiewicza artykuł mówiący o wolności dostępu do informacji, ponieważ likwidacja mediów publicznych w konsekwencji tych działań doprowadziła do ograniczenia obywatelom dostępu do informacji, chociażby przez likwidację kanału TVP World, ale także zawieszenie przez prawie miesiąc kanału TVP Info. Zostały także złamane przez ministra Sienkiewicza tymi działaniami dwie ustawy, o których mówiłem już przed chwilą, czyli Ustawa o radiofonii i telewizji i Ustawa o Radzie Mediów Narodowych. Natomiast minister Sienkiewicz wykroczył poza prawo łamiąc art. 7 konstytucji i doprowadził także do chaosu prawnego w mediach publicznych. A Krajowa Rada według konstytucji art. 213 stoi na straży wolności słowa, interesu publicznego w mediach i na straży dostępu do informacji. Interesem publicznym w mediach na pewno jest praworządność w mediach, czyli stosowanie prawa przez media, nie tylko publiczne, ale każde media. To, co się wydarzyło 19 grudnia i później, czyli najpierw bezprawna obsada Rad Nadzorczych i bezprawne mianowanie Zarządów spółek mediów publicznych, tych dużych, a później likwidacja spółek, nie tylko dużego radia i telewizji, ale także lokalnych rozgłośni radiowych Polskiego Radia pokazuje, że w tej chwili władza publiczna, egzekutywa, może wszystko. Znaczy, po 20 grudnia ustrój, który znaliśmy do tej pory, który został stworzony po 89 roku i konstytucją później potwierdzonym, tak naprawdę przestał go nazywać, ponieważ działania władzy wykonawczej w kierunku likwidacji, ograniczenia dostępu do informacji i likwidacji mediów publicznych nie są przewidziane żadnymi przepisami prawa, a co więcej, konstytucja chroni dostępne informacje, a radiofonia publiczna jest wymieniona w dokumentach konstytucyjnych i prawnych państwa polskiego, a więc ustrój, który się nam wyłania po 20 grudnia, można nazwać rozmaicie. Na pewno nie jest to demokracja w takim kształcie, w jakim ją rozumiemy i wszyscy ludzie wolni ją rozumieją. Rządzenie obywateli poprzez swoje ciała przedstawicielskie, kiedy nawet to ciało przedstawicielskie w tej chwili jest ułomne, ponieważ brakuje jednego posła, albo jest nadmiar o jednego posła, w związku z czym nawet te ustawy, które są przez tego rodzaju Sejm podejmowane, mogą być kwestionowane, ponieważ ustawa zasadnicza, konstytucja, mówi o 460 posłach, a nie 459 albo 461, w związku z czym mamy do czynienia w Polsce po 20 grudnia chaos prawny i zanik systemu demokratycznego. Dlaczego taki długi wywód na temat okoliczności prawnych? Bo jako przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mam obowiązek pilnowania przestrzegania prawa przez media jako osobny organ. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji składa się tak naprawdę z dwóch części: organu kolegialnego, czyli członkowie Krajowej Rady podejmują decyzje à propos koncesji, wydawania koncesji, rozdziału abonamentu, pilnowania tego, żeby właśnie Karty powinności były realizowane, a przewodniczący na mocy art. 10 Ustawy o radiofonii i telewizji ma jako organ obowiązek egzekwowania prawa medialnego, czyli na przykład jeżeli art. 3 ustawy Prawo prasowe mówi o tym, że dziennikarze mają obowiązek w skrócie rzecz biorąc mówić prawdę, czyli rzetelnie opisywać fakty, to jeżeli następuje złamanie tego prawa poprzez jakąś manipulację medialną czy podawanie po prostu kłamstw jako fakty, to przewodniczący ma obowiązek zareagować, i ja to robię. To samo dotyczy działalności mediów publicznych, na przykład przewodniczący ma prawo wezwać zarządzających mediami publicznymi do określonych działań i realizacji Karty powinności, i ma prawo przewodniczący zażądać każdej informacji od mediów publicznych na dowolny temat związany z działalnością mediów publicznych. Ja takie zapytania złożyłem do tych ludzi, którzy są w opinii naszej osobami obcymi, zarządzającymi mediami, majątkiem publicznym, mediami publicznymi bez upoważnienia i odpowiedzi nie uzyskałem, w związku z czym teraz będę wdrażał następujące kroki, polegające na ukaraniu osób zarządzających mediami publicznymi za nieudzielanie informacji przewodniczącemu czy Krajowej Radzie. To jest następny krok do przywracania praworządności w mediach. Jakie jeszcze działania Krajowa Rada podjęła w kwestii mediów publicznych? Przede wszystkim już pierwszego dnia, kiedy się to wydarzyło, uznaliśmy, że te działania są bezprawne, i cały ten wywód, który przed chwilą państwo usłyszeli, z tym się wiąże. Następnie ja złożyłem doniesienie do Prokuratury Krajowej o działaniu na szkodę spółki ministra Sienkiewicza poprzez wyłączenie kanału i zawieszenie kanału TVP Info. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, czy on w ogóle został wyłączony, czy tylko zawieszony. Wszystko się działo, jak Państwo pamiętacie, w ogniu walki. To są bardzo podobne sytuacje do tego, co się wydarzyło 13 grudnia 1981 roku. Ci z Państwa, którzy pamiętają te wydarzenia, wiedzą, że nagle się okazało, że instytucja nie działa tak, jak powinna działać instytucja, która została stworzona do ciągłego działania. Tutaj także nastąpiło takie zawieszenie w powietrzu rozmaitych czynności. I złożyłem doniesienie na ministra Sienkiewicza o popełnieniu przez niego przestępstwa czy podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury na działania na szkodę spółki. Na czym ta szkoda polega? Otóż w momencie, kiedy TVP Info zostało zawieszone, jak już teraz wiemy, ale wtedy nie było wiadomo, czy w ogóle nie zostanie zlikwidowane, a równocześnie ośrodki regionalne przestały nadawać programy regionalne, tylko był nadawany program, o ile sobie przypominam, jedynka albo dwójka, to znaczy, że przychody z reklam przestały być w TVP Info realizowane, zaplanowane w Kartach powinności, a także w programach regionalnych wypadły reklamy, ale także rozmaite akcje sponsorskie, rozmaite koncerty i tak dalej. W związku z czym działanie na szkodę spółki polega nie tylko na tym, że zostały uszczuplone przychody zaplanowane, ale także została załamana pozycja rynkowa Telewizji Polskiej na skutek tych wszystkich działań, i mam poważne obawy, czy ta pozycja rynkowa zostanie odbudowana. Z czego to wynika? Otóż myśmy zrobili takie badanie w październiku 2023 roku, ono zostało potem uzupełnione po rozpoczęciu tego 2024 roku – badanie, ile czasów reklamowych które telewizje w ciągu 2023 roku nadały. To w sumie są dziesiątki tysięcy godzin, jeżeli chodzi o Telewizję Polską, to jest około 15 000 godzin czasu reklamowego, troszeczkę więcej, Polsat ma 30 000 godzin, TVN ma ok. 11 500 godzin tak w przybliżeniu. Te czasy dostępu klientów do oglądanych reklam z tych wszystkich prawie 160 kanałów telewizyjnych, które w Polsce istnieją, które liczyliśmy, jeżeli chodzi o te trzy duże telewizje, mają się w ten sposób, że Telewizja Polska przy znanym nam przychodzie z reklam ok. 850 000 000 złotych w 2023 roku miała dostępu oglądalności około 27%, a dostępu do reklam klientów ok. 20%. Te czynniki się różnią, dlatego że ten współczynnik jest inaczej liczony niż sama oglądalność. Jeżeli chodzi o Polsat, tam była mowa o około 26%, jeżeli chodzi o reklamy i oglądalność,  TVN, ok. 27%. Reszta to są te drobne stacje, na które się rozkłada cała ta suma oglądalności i dostępu do reklam. Po 20 grudnia, na pewno jeszcze tych danych w pełni nie mamy, ale po 20 grudnia na pewno udział rynkowy Telewizji Polskiej spadł w sposób zasadniczy. Ja oceniam, że nawet o ¼. Te pieniądze oczywiście gdzieś musiały przejść. I tak oglądalność przeszła częściowo na Republikę, ale jak wiemy, tam jest także bojkot reklamodawców i duża część tego tortu reklamowego poszła w stronę tych dwóch telewizji dużych, TVN-u i Polsatu. No i teraz jakimś dziwnym trafem się stało w ciągu ostatniego roku wyborczego, że te dwie duże telewizje zasadniczo wspierały koalicję, która później objęła władzę 13 grudnia zeszłego roku. Więc można też jasno powiedzieć, to jest moja opinia, że mamy pewnego rodzaju działania ze strony obecnie rządzących mające na celu odwdzięczenie się tym telewizjom w pieniądzach po prostu, które przeszły z reklam do tamtego oligopolu medialnego. Tak wynika po prostu z ocen tego, co się wydarzyło i twarde dane będziemy mieli dopiero, kiedy będziemy mieli sprawozdania finansowe, które obowiązane są te telewizje przedstawiać Krajowej Radzie. Na podstawie tych danych będzie można zweryfikować to, o czym w tej chwili mówię, natomiast oglądalność, która jest na bieżąco monitorowana przez Krajowy Instytut Mediów, wygląda na to, że mamy do czynienia z takimi przepływami oglądalności, o których powiedziałem. A więc mamy z jednej strony zamach ustrojowy na system mediów w Polsce, z drugiej strony mamy działania ekonomiczne, które odbijają się na pozycji rynkowej Telewizji Polskiej, łącznie z uszczupleniem nie tylko oglądalności, ale zawartości programowej tej telewizji. W tej chwili są jeszcze robione ruchy dosyć nieznaczne, które my odnotowujemy, dotyczące na przykład planów przeniesienia części programów Biełsatu do TVP World, dochodzą nas takie słuchy, ale nie od własnej telewizji, która jest zobowiązana takie informacje przesyłać Krajowej Radzie, ale po prostu z rynku medialnego, od mediów, które o tym piszą, albo tylko półsłówkami się to pojawia, a więc zwolnienie Agnieszki Romaszewskiej może być wstępem do likwidacji Biełsatu. Problem polega na tym, że każda taka zmiana tego typu, dotycząca zmiany czy likwidacji kanału, czy przeniesienia go na inną platformę, czy ograniczenia jego finansowania, czy zwiększenia jego finansowania, musi być zatwierdzona uchwałą Krajowej Rady. Te informacje do nas jeszcze nie docierają. Media publiczne zarządzane przez osoby obce bez upoważnienia, w dodatku ich wpisanie do KRS-u zostało przez sąd odrzucone, to w tej chwili są wszystko osoby nieumocowane w pełni prawnie, one ignorują konstytucyjny organ, do którego są obowiązane przysyłać informacje. To jest znowu zanik systemu, ustroju, który do tej pory panował. I te wszystkie działania związane z programami, które są obecne w Telewizji Polskiej czy w Polskim Radiu, one muszą być zatwierdzone przez Krajową Radę. My się na pewno nie zgodzimy na likwidację Biełsatu jakąś uchwałą, która zgodnie z literą prawa powinna być podjęta, żeby te zmiany mogły być legalne i żeby wszystko było lege artis. Nie zgodzimy się także na inne tego rodzaju zmiany, jak chociażby likwidację TVP Info. To oczywiście jest moja deklaracja, ale wiem, co mówi większość członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Osobną sprawą od tego wszystkiego jest coś, co wprawdzie nie wchodzi w gestię Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale bardzo znacząco wpływa na polski rynek medialny w tej chwili, mianowicie te masowe zwolnienia, które mają miejsce w mediach publicznych, całkowicie bezprawne, ponieważ te osoby, które przejęły władze narzucone przez egzekutywę w mediach publicznych, nie mają prawa zwalniać osób, czy prowadzić jakichś czystek, które bardzo przypominają te czystki i weryfikacje z 1981 roku. Polska jest krajem, miała być krajem demokratycznym i wydawało się, że nie będziemy więcej przeżywać takich wydarzeń. W tej chwili wszystko jest możliwe. Egzekutywa, łamiąc prawo w ten sposób, w jaki to zrobiła, pokazuje, że jesteśmy na wyjściu z demokracji w kierunku nam jeszcze nieznanym, tylko proszę pamiętać, że te wydarzenia, o których opowiadam i których sami jesteśmy świadkami, bardzo przypominają rok 1933 w Niemczech. To jest pewnego, tego samego rodzaju decyzjonizm, który wtedy zaczął obowiązywać w styczniu 1933 roku. Decyzjonizm, czyli wola jednego człowieka, który mówi, że tak, a nie inaczej ma państwo funkcjonować, tak, a nie inaczej mają funkcjonować instytucje państwowe, ten a ten człowiek jest nie do przyjęcia. Tyle jeżeli chodzi o ten mój krótki referat na ten temat, jeżeli są jakieś pytania to bardzo proszę.

Piotr Górski: Ja się przedstawię. Piotr Górski, mandat nr 14. Pytanie moje dotyczy wszystkich organizacji dziennikarskich, a mianowicie gdzie choćby tezy Pana wystąpienia można mieć na piśmie, żebyśmy my mogli coś zrobić? To jest raz. Ja reprezentuję również dziecko SDP-u, a mianowicie Związek Zawodowy Dziennikarzy. Ja mam tu, ale nie wiedziałem, że mogę wziąć, mam odpowiedzi zarówno pana, to znaczy pana wiceministra, a ja jestem nieprzygotowany. Przykro mi. Jestem nieprzygotowany do tego, co tu teraz się dzieje. Ja chciałem wczoraj wyjechać. Zawdzięczam prezesowi, że jestem tutaj. Nie byłoby mnie. I ten Związek Zawodowy, który reprezentuję i który jest, jak mówię, dzieckiem SDP-u, prezes Frydryszek, znam go osobiście…

Kobieta: Pytanie, pytanie zadaj!

Piotr Górski: Pytanie zadałem. Gdzie to można znaleźć? Na papierze, żebym miał cokolwiek do powiedzenia. Chciałbym nawiązać bezpośredni kontakt z Panem.

Maciej Świrski: Bardzo proszę. Natomiast odpowiedź jest prosta, to są dokumenty na stronach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. My tam wszyscy nasze…

Piotr Górski: Ale zakładka.

Maciej Świrski: Na stronach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w dziale Aktualności są po kolei wszystkie nasze decyzje, stanowiska, wszystko to, co zostało przez Krajową Radę podjęte w trakcie już ponad miesiąca czy dłużej, prawie dwa miesiące tego, co się wydarzyło w mediach publicznych i tam wszystkie dane można znaleźć.

Jolanta Hajdasz: Zgłaszam się do pytania. Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP. Ja chciałabym zadać pytanie w sprawie zwolnionych dziennikarzy. Zgłasza się do nas bardzo wiele osób z mediów publicznych. Nie jesteśmy w tej chwili w stanie ani tego nagłaśniać, ani protestować tak spektakularnie, jak zrobiliśmy to w sprawie skandalicznego zwolnienia z pracy Agnieszki Romaszewskiej, ale tych spraw mniejszej rangi, można powiedzieć, ale równie ważnych, dramatycznych, jeśli chodzi o losy pojedynczych ludzi, jest tak wiele, że trochę brak nam narzędzi, ale chciałabym zapytać, czy w Krajowej Radzie jest jakaś komórka dyspozycji, czy Państwo zbieracie te informacje od strony też formalnej, tak żeby można w którymś momencie nimi się też posłużyć i zebrać te informacje, ile osób tak naprawdę w tej chwili traci pracę w mediach publicznych, w mediach regionalnych, czyli w Polskim Radiu, bo to jest jedno, ale również w oddziałach regionalnych w telewizji, w Telewizji Polskiej S.A. tak zwanej, dużej telewizji i radiu, i oczywiście w Polskiej Agencji Prasowej. W czym jest, Panie przewodniczący, problem? Zapewne Pan sobie też go diagnozuje, ale pozwolę sobie to nazwać po imieniu. Większość dziennikarzy dzisiaj zatrudnianych jest na umowy cywilnoprawne bądź ma po prostu te umowy B2B, czyli prowadząc działalność gospodarczą, ewentualnie najgorszy wypadek umowy o dzieło, i po prostu te osoby tracą pracę w ciszy, można powiedzieć, dowiadują się, a nawet się nie dowiadywały po prostu, że umowy w grudniu 2023 wygasły, że po prostu z dnia na dzień duże nawet projekty telewizyjne, w które zaangażowane były firmy producenckie, znikają, więc to jest problem dotyczący rzeszy ludzi nieujętych w systemie zatrudnienia. Tego nie widać. W momencie, kiedy my próbowaliśmy rozeznać własnymi siłami, ile osób straciło pracę, to się okazuje, że jedna, dwie, a tak naprawdę wiemy o kilkunastu. Mówię na przykład o ośrodkach regionalnych, bo takie są skale, i czy Państwo to diagnozujecie, czy coś w tej sprawie robicie? Czy można tutaj liczyć na jakąś współpracę, żebyśmy też my dostali dodatkowe informacje i mogli działać w obronie po prostu dziennikarzy? I druga rzecz jeszcze, którą… chciałabym tutaj drugi temat poruszyć: mianowicie w jaki sposób, co możemy zrobić, żeby zabezpieczyć archiwa mediów publicznych, a mam na myśli przede wszystkim archiwa Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Już są w mediach informacje i też mamy te informacje, z obserwacji widać, że z samej strony internetowej Telewizji Polskiej usunięto blisko… ponad 5 500 000 różnego rodzaju rekordów, programów, zasobów archiwalnych anteny TVP Info, oczywiście TVP Historia, całe zasoby Tygodnika TVP i tak dalej, i tak dalej. My trochę jesteśmy skazani na informacje z drugiej ręki i dlatego po prostu żeby móc zabrać w tej sprawie głos, a myślę, że będziemy się starali, też jest potrzebna wiedza merytoryczna i współpraca. Czy Państwo macie na ten temat już wiedzę, co się z archiwami dzieje? Dziękuję.

Maciej Świrski: Dziękuję bardzo. Może rzeczywiście zróbmy tak, że będę po kolei odpowiadał, bo wymaga to dosyć sporego wytłumaczenia mechanizmu i tego, co się dzieje. Otóż zacznijmy od tych spraw pracowniczych. Jak powiedziałem, to nie należy do kompetencji Krajowej Rady, jeżeli chodzi o tego rodzaju informacje, zbieranie takich informacji. Mamy zestawienia raz na rok dotyczące właśnie też zatrudnienia, zwiększenia lub zmniejszenia ilości etatów, ale to się wiąże z kontrolą realizacji misji publicznej, te pieniądze wydawane na etaty są przyporządkowane do misji publicznej. Natomiast w momencie, kiedy się okazało, że media zostały zlikwidowane, zażądaliśmy od tych osób zarządzających mediami publicznymi informacji na temat zwolnień, kto został zwolniony, jakie to są osoby i ile pieniędzy zajęły odprawy, czy zatrudniono kogoś nowego po tym 20 grudnia. I w zasadzie żadna spółka nam nie odpowiedziała, wbrew prawu, bo mamy prawo zapytać o takie rzeczy. Więc tak jak powiedziałem, będę teraz karał te osoby za brak udzielenia tych informacji, natomiast tak samo jak Państwo, nie mamy pewnej wiedzy, ile osób zostało, to są tylko informacje właśnie, zadzwonił ktoś i powiedział, że właśnie tam zwalniają jakichś dziennikarzy w radiu czy w ośrodku regionalnym, nie ma usystematyzowanej wiedzy i trudno Krajowej Radzie tę wiedzę usystematyzować, bo nawet nie mamy mechanizmów takich, ponieważ do tej pory nie były te dane zbierane. Natomiast na pewno będziemy musieli w tej sytuacji nadzwyczajnej wdrożyć także nadzwyczajne środki, i to muszę powiedzieć, że dla aparatu urzędniczego, który od 30 lat działa w ten sam sposób, jest niezwykle trudne, ja tam toczę boje, żeby właśnie wyjść ponad te rutynowe zbieranie danych właśnie w sytuacji takiej, że ustrój się zmienił. To już nie jest ta sytuacja, która była jeszcze w 20 grudnia. Jednym z takich nadzwyczajnych działań było przesunięcie wypłaty transzy abonamentu dla mediów publicznych, ponieważ nie mogliśmy pozwolić na to, żeby pieniądze znacznej wartości zostały przekazane osobom obcym działającym bez upoważnienia, ponieważ nie wiemy tak naprawdę z punktu widzenia czysto prawnego, kto tak naprawdę reprezentuje te spółki, ponieważ ci likwidatorzy jeszcze nie zostali wpisani do KRS-u.

Jacek Kosiak: Niektórzy zostali.

Maciej Świrski: Niektórzy zostali, niektórzy nie zostali.

Jacek Kosiak: Informuję, jak jest.

Jolanta Hajdasz: Telewizja i radio duże nie mają wpisanych władz

Jacek Kosiak: No ale (niezrozumiałe).

Maciej Świrski: I teraz jeżeli chodzi o tę kwestię, o której pan zapewne za chwilę będzie chciał powiedzieć, w tej chwili mamy sytuację taką, że ta prognoza abonamentu na 2024 rok to jest około 620 000 000, tak zostało zaplanowane. Została przyjęta uchwała w lipcu zeszłego roku o rozdziale tej transzy na poszczególne rozgłośnie czy poszczególne placówki, ale w momencie, kiedy się okazało po 20 grudnia, jak sprawa wygląda, myśmy 12 stycznia przesunęli tę transzę, żeby zorientować się przez ten miesiąc, jak wygląda rzeczywista sytuacja. Po miesiącu, 12 lutego, okazało się, że sytuacja jest następująca: nie ma wpisu Polskiego Radia i Telewizji Polskiej do KRS-u i do tej pory go nie ma, część rozgłośni regionalnych została wpisana, likwidatorzy zostali wpisani, ale także nieprawomocnie. Część jeszcze wtedy nie była wpisana, nie było wiadomo, jak się sytuacja rozwinie, więc postanowiliśmy nie tyle z ostrożności procesowej, chociaż to też, ale z punktu widzenia finansów publicznych i ustaw o zarządzaniu mieniem państwowym, stwierdziliśmy, że to sądy powinny zdecydować o tym, kto te pieniądze ma prawo podjąć. Zostały te pieniądze przekazane do depozytu sądowego. To była w sumie kwota na wszystkie rozgłośnie radiowe i telewizje, 158 000 000 złotych, porozdzielane na poszczególne paczki dla każdego podmiotu, i do właściwych sądów zostały te pieniądze przekazane. I teraz następna transza w wysokości 46 000 000 poszła znowu do depozytu sądowego, bo dalej sytuacja jest nieunormowana, a tam, gdzie zostali wpisani likwidatorzy, czyli Poznań i Radio dla Ciebie, pieniądze zostały przekazane bezpośrednio do spółek, dlatego że zasada jest taka, że tam, gdzie jest potwierdzone sądowo, prawomocnie, likwidacja została wpisana, mimo że ona jest całkowicie bezprawna z punktu widzenia konstytucji i wszystkich ustaw, sąd to potwierdził, no to już nie będziemy negować decyzji sądu, tylko wpłacimy tak, jak tutaj zrobiliśmy. Będziemy wpłacać tam, gdzie sąd potwierdzi prawomocność ustanowienia tego likwidatora. Taka jest zasada. Nie możemy przekazać pieniędzy w momencie, kiedy jest ustawa i jeżeli ten likwidator jest nieprawomocny jeszcze. Tutaj jeszcze chciałem się odnieść do tego uzasadnienia, które minister Sienkiewicz powiedział, że ta likwidacja jest dlatego, że media, pan prezydent zawetował ustawę okołobudżetową, gdzie były zarezerwowane dla mediów publicznych 3 000 000 000 złotych i dlatego należy zlikwidować media publiczne, ponieważ one są w fatalnym stanie i generalnie nie ma pieniędzy. Otóż to jest wykręt, który najprościej można obnażyć pokazując sytuację Polskiej Agencji Prasowej, która także została zlikwidowana, postawiona w stan likwidacji i zmieniony Zarząd, i wprowadzony likwidator. Otóż Polska Agencja Prasowa…

Z sali: Wpisano go do…

Maciej Świrski: Wpisano, tak, ale Polska Agencja Prasowa akurat nie ma wiele wspólnego z mediami publicznymi w tym rozumieniu ustawowym dotyczącym abonamentu, a to właśnie ustawa okołobudżetowa dotycząca abonamentu była zawetowana przez pana prezydenta, była brana jako powód tego, że nie ma pieniędzy na media publiczne. Akurat o Polskiej Agencji Prasowej mogę dużo powiedzieć, bo najpierw byłem w Zarządzie, a potem byłem przewodniczącym Rady Nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej. Otóż PAP jest w doskonałej kondycji finansowej i nawet bez dotacji budżetowej na Polską Agencję Prasową do realizacji misji publicznej to sobie jeszcze poradzi przez półtora roku, ale została zlikwidowana razem z pozostałymi mediami publicznymi właśnie pod uzasadnieniem, że nie ma pieniędzy, więc to pokazuje całą tę operację dezinformacyjną, która jest związana z uzasadnieniem obywatelom, dlaczego się stało, co się stało. Poza tym pieniądze dla Polskiej Agencji Prasowej nie były w tej ustawie okołobudżetowej zawetowanej przez pana prezydenta, tylko w osobnej ustawie, w osobnej zakładce w samej ustawie budżetowej, która nie była zawetowana. To pokazuje cały ten wykręt, z którym mamy tutaj do czynienia. I ostatnia sprawa dotycząca abonamentu i rekompensaty, i mówienia, że pieniędzy nie ma i nie było. Mianowicie mechanizm finansowania mediów publicznych przez te wszystkie lata był następujący: pieniądze z abonamentu były rozdzielane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, zgodnie ze zgłoszonymi przez media publiczne zapotrzebowaniami wynikającymi z Karty powinności i z planów programowo-finansowych, które określały, w jaki sposób będą finansowane obowiązki Karty powinności. W momencie, kiedy pan, ówczesny premier Tusk wezwał obywateli do niepłacenia abonamentu, to i tak słabo ściągany abonament przestał być praktycznie płacony przez obywateli. W tej chwili na 14 000 000 gospodarstw, które są zobowiązane do płacenia, bo tak pokazują statystyki, według nowej nomenklatury GUS-owskiej 12 milionów gospodarstw ma w 97% odbiornik radiowy albo aparat telewizyjny, to te wszystkie podmioty, 97% z 12 milionów gospodarstw powinny płacić abonament. Płaci trochę więcej niż 4 000 000, 4 700 000, w związku z czym ten niedostatek był od 2018 roku rekompensowany utratą abonamentu poprzez obligacje skarbowe, żeby media publiczne mogły w ogóle działać. A więc te 620 000 000, o których jest mowa, które będą, jeżeli się nic nie zmieni, przekazane albo do prawomocnie likwidowanych spółek, albo do depozytów sądowych, to jest niewielka część pieniędzy, które są potrzebne do tego, żeby media publiczne działały. I to nie jest kwestia złego stanu finansowego mediów publicznych, tylko tego, że medium publiczne zobowiązuje się do jakiegoś działania, Krajowa Rada Radiofonii to zobowiązanie potwierdza swoją uchwałą i ustawodawca, czyli państwo, ma obowiązek przeznaczyć pieniądze na to z budżetu, wszystko jedno w jaki sposób, bo jeżeli obywatele nie płacą, to z jednej strony można ściągalność zwiększyć represjami, a z drugiej strony można z budżetu państwa spółki w jakiś sposób wspomóc. Dlaczego to jest robione za pomocą papierów skarbowych? Otóż gdyby to była bezpośrednia dotacja budżetowa, tak jak na przykład w tej chwili zrobił to Donald Tusk rezerwą budżetową, to byłaby to niedozwolona pomoc publiczna, która jest jednym z najgorszych przestępstw w Unii Europejskiej. Taka pomoc publiczna musi być notyfikowana, to jest bardzo długi proces. Niemcy są w tym dobrzy, u nich zawsze można wspomóc jakieś przedsiębiorstwo, a Polakom Komisja Europejska zakazuje, to mieliśmy przykład ze stoczniami. I cała ta sytuacja z niedozwoloną pomocą publiczną właśnie jest w tej chwili, kiedy media publiczne stoją w sytuacji takiej, że z jednej strony jest zawetowana ustawa okołobudżetowa, z drugiej strony my przekazaliśmy abonament do depozytu sądowego, ponieważ nie wiemy, kto tak naprawdę jest reprezentantem, no to rząd wspomógł Telewizję Polską kwotą bodajże 220 000 000, i to jest niedozwolona pomoc publiczna z punktu widzenia przepisów unijnych. I tłumaczenia pana likwidatora bodajże, który mówi, że Biełsat musi być zreformowany, dlatego że nie ma pieniędzy z abonamentu, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma wykładnię, że Biełsat nie może być finansowany z abonamentu, i rzeczywiście tak jest, ale może być finansowany z innych źródeł, na przykład z reklam albo z dotacji celowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które zostały obcięte, to tym bardziej z tego punktu widzenia Biełsat może być finansowany z tej rezerwy budżetowej, która została przekazana z rządu do telewizji. Więc znowu mamy wykręt, mówiący o uzasadnieniu jakiegoś działania związanego z niszczeniem Telewizji Polskiej poprzez brak pieniędzy, który jest całkowicie nieoparty na faktach i na interpretacji tych faktów. Interpretacja tych faktów jest całkowicie wadliwa. Wszystko jeżeli chodzi o pieniądze dla mediów publicznych. Jeżeli chodzi o te sprawy kadrowe, to jak tylko będziemy mieli jakąś szansę usystematyzowania tych danych, to będziemy to robić, ale to jest jakby pozaustawowe działanie. Znaczy, nie tyle pozaustawowe, co w sytuacji nadzwyczajnej będziemy musieli coś z tym fantem zrobić i oczywiście będziemy dzielić się tymi informacjami, ale to jest niestrukturalna sprawa.

Z sali: Archiwa.

Maciej Świrski: A, jeszcze archiwa. Sprawa archiwów jest następująca: w momencie, kiedy był likwidowany Radiokomitet w 1992 roku, została podpisana umowa pomiędzy Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych a takim ciałem przejściowym, które było w momencie, kiedy ten Radiokomitet był likwidowany, o przekazaniu archiwów Telewizji Polskiej do Archiwum Akt Nowych, i te archiwa do 1992 roku znajdują się w Archiwum Akt Nowych. Ten depozyt, czy ta własność jest, jak by to powiedzieć, była przekazana na dziesięć lat. Prawdopodobnie po następnych dziesięciu latach, czyli w 2022, została przedłużona i te kolejne dziesięć lat mijało w 2022 roku i prawdopodobnie także została przedłużona. My w tej chwili zbieramy informacje właśnie pismem do naszej Dyrekcji Archiwów Państwowych i do archiwów lokalnych, jak wygląda sytuacja w tej sprawie, żeby mieć pewną wiedzę, bo ta sprawa została zupełnie zapomniana przez poprzednie Krajowe Rady i wypłynęła właśnie w związku z tymi doniesieniami o niszczeniu archiwów Telewizji Polskiej. Gorzej wygląda sprawa z tymi archiwami, tak zwanymi archiwami zakładowymi, czyli z tym, co jest w archiwum po 1992 roku, z tym że istnieją osobne przepisy dotyczące archiwów zakładowych i kontrolę nad nimi ma ustawowo szef Archiwum Akt Nowych. On ma prawo wejść do każdego archiwum zakładowego w Polsce i sprawdzić, czy są realizowane przepisy o archiwach, i z tego, co wiem, jeszcze nie było takiej kontroli robionej, ale jeżeli się okaże, że tam są nadużycia wynikające po prostu z takiego nieuprawnionego brakowania akt; jak to się nazywa, a pod tą nazwą należy także rozumieć archiwa Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, bo po to są archiwa należące do państwa, to także sądzę, że szef Archiwum Akt Nowych wyciągnie konsekwencje. Natomiast nie ma żadnych oficjalnych informacji z tych podmiotów co do właśnie zamykania czy likwidowania archiwów, ponieważ nie udzielają tych informacji. To jest znowu jeden z elementów zmiany ustroju, który nam tutaj prokurują, mianowicie próbę ograniczenia dostępu do informacji, także informacji publicznej, w sposób całkowicie już bezprawny, ponieważ nie odpowiadają na pytania organu konstytucyjnego. Słucham dalszych pytań.

 

Hubert Bekrycht: Hubert Bekrycht, Sekretarz Generalny, mandat nr 2. Panie przewodniczący, chciałbym poprosić o odpowiedź na pytanie, oczywiście tak, powiedział Pan, że nie damy zlikwidować Biełsatu – mówię o działaniach Krajowej Rady – czy godzimy się na likwidację Biełsatu? To jest sprawa bardzo, bardzo ważna, nie muszę nikogo o tym przekonywać, no i pytanie związane z tym, że zwolniono naszą koleżankę z SDP-u, twórczynię, dyrektor Agnieszkę Romaszewską-Guzy. I drugie pytanie, jeśli Pan pozwoli, o planowany taki szatański plan, jak nowa władza nie wie, co robić, to łączy znowu małe radiokomitety w Radiokomitet, czyli łączenie ośrodków regionalnych telewizji z regionalnymi rozgłośniami Polskiego Radia. To jest snem naprawdę wariata, gdyż to wiadomo, że chodzi o stanowiska dla działaczy politycznych koalicji 13 grudnia, a nie załatwia w żaden sposób bolączek tych ośrodków regionalnych. Dziękuję.

Maciej Świrski: Dziękuję. Najpierw kwestia Biełsatu. Biełsat pełni na Wschodzie taką rolę, jak pełniła Wolna Europa w momencie, kiedy byliśmy pod okupacją komunistyczną. To jest wolny głos, to jest polski głos w krajach ciemiężonych przez opresyjne reżimy, będące bezpośrednimi kontynuacjami komunizmu. I likwidacja, czy po pierwsze, wyrzucenie Agnieszki Romaszewskiej z Biełsatu, co może być wstępem do likwidacji tej stacji, jest po prostu działaniem na rękę Putina i Łukaszenki. Już tam w białoruskiej telewizji taki ichni Tumanowicz właśnie wywrzaskiwał okrzyki zadowolenia, że zwolnili Agnieszkę i że tutaj Baćka się nigdy nie ugnie i tak dalej. To pokazuje, na czyją korzyść to jest działanie. W mojej opinii, po pierwsze, gdyby oni chcieli ograniczyć działania Biełsatu, który przypominam, nadaje po białorusku, po ukraińsku i po rosyjsku, po angielsku także, to jest nie tylko działanie na rękę Putina, ale po prostu wbrew polskiej racji stanu, ponieważ informowanie, przesyłanie prawdziwej informacji w tamte regiony jest osłabianiem rosyjskiej potęgi tego ludobójczego systemu, który tam funkcjonuje i być może doprowadzenie do jakichś zmian w dłuższym okresie, oprócz tego też takie wlewanie nadziei, że jest świat, który nie zapomniał o tych narodach, prawda? To jest też, jak pamiętamy z Wolnej Europy, też to był taki powiew wolności, czy jak to nazwać można, cokolwiek myślimy o Wolnej Europie, zwłaszcza w jej ostatnim okresie, ale wszyscy pamiętamy to tkwienie z uchem przy radiu i że dowiadujemy się czegoś, czego byśmy się nie dowiedzieli z reżimowej telewizji czy z reżimowego radia. W związku z czym ja oceniam te ruchy bardzo negatywnie, patrzę na to nie tyle z obawą, znaczy, przygotowuję jakieś działania związane z tym, żeby zapobiec czy skontrować to, co by się działo w przypadku likwidacji Biełsatu, ale powtarzam, władza publiczna, egzekutywa w tej chwili może wszystko i niespecjalnie się przejmuje opinią publiczną, ponieważ mamy do czynienia z konglomeratem medialnym, oligarchią medialną, która te działania popiera i usprawiedliwia w oczach nieświadomych obywateli. To jest kwestia także głębokiego podziału w naszym zawodzie, że się tak wyrażę. Z jednej strony mamy ludzi, którzy operują warsztatem i wiedzą, jak ten zawód powinien być realizowany, z drugiej strony mamy media workerów, którzy, zwłaszcza w wielkich korporacjach funkcjonujących nie przestrzegają zasad tego zawodu i w mojej opinii nie zasługują na miano dziennikarzy. Jeszcze drugie pytanie było na temat…?

Hubert Bekrycht: Połączeń, tych połączeń (niezrozumiałe) zawsze w platformy.

Maciej Świrski: Znaczy, pomysł zrobienia ponownego radiokomitetu jest oczywiście miły tym, którzy szukają stanowisk, to tutaj Hubert dobrze określił, natomiast jest jeszcze jeden element, co się wiąże bezpośrednio z procesem likwidacji, który oni zarządzili. Mianowicie jeden z artykułów mówiących o zarządzaniu mieniem państwowym mówi że… i ustawa o prawie zamówień publicznych mówi, że w momencie, kiedy jest podmiot postawiony w stan likwidacji, to wtedy przy sprzedaży majątku tego podmiotu nie obowiązują przepisy Prawa zamówień publicznych, można sprzedać z wolnej ręki taki majątek, tak potocznie to nazywając. I tutaj pierwszy przykład tego mieliśmy w momencie, kiedy fortepian w rozgłośni krakowskiej za pieniądze Krajowej Rady, który tam był wypraszany przez lata całe, myśmy przekazali 1 000 000 złotych z rezerwy abonamentowej do tej rozgłośni, i to z poparciami wszystkich możliwych świętych artystycznych. Po latach wreszcie udało się ten fortepian do tej sali koncertowej rozgłośni krakowskiej wstawić Steinway customizowany, jak to się mówi w języku informatycznym, czyli specjalnie dobrany pod tę salę i tak dalej, i po miesiącu ten fortepian został sprzedany Polskiemu Wydawnictwu Muzycznemu, też spółce Skarbu Państwa… Nie, to jest instytucja kultury, którą także obowiązuje Prawo o zamówieniach publicznych. W mojej ocenie to jest działanie całkowicie pozorne, polegające na tym, że pan Pulit, likwidator, tak zwany likwidator rozgłośni krakowskiej, umówił się z Polskim Wydawnictwem Muzycznym, że Polskie Wydawnictwo Muzyczne daje 998 000, czyli niżej niż kosztował ten fortepian, Polskiemu Radiu w Krakowie i zostawia go tam na wypożyczenie i jeszcze płaci za to Polskiemu Radiu w Krakowie, no a Polskie Radio w Krakowie ma te 988 000 i może je tam na cokolwiek przeznaczyć. To jest taka operacja, którą można wyobrazić sobie w ten sposób, że jest grant z jakiejś organizacji parasolowej na meble dla jakiejś fundacji. Ta fundacja kupuje te meble, stawia u siebie w biurze, idzie do sąsiedniej fundacji za drzwiami, za ścianą i mówi: „Dobra, to teraz wy kupcie od nas te meble. My te pieniądze przeznaczymy sobie na płace na przykład”. No więc ta organizacja parasolowa oczywiście by zubożyła i zaczęła wierzgać, że to jest niewłaściwe wykorzystanie pieniędzy, które zostały przeznaczone jako darowizna. Tutaj nie mamy tego mechanizmu organizacji parasolowej, ale rzeczywiście w tej chwili analizujemy, co możemy zrobić w świetle Ustawy o Radiofonii i Telewizji i ustawy abonamentowej oraz jest kwestia właśnie związana z zamówieniami publicznymi, ponieważ ta operacja została zrobiona w kontekście tego, że zamówienia publiczne mogą być uproszczone w całej tej operacji. I to grozi całemu majątkowi likwidowanych spółek, dlatego tę historię o fortepianie, z detalami objaśniam, żeby pokazać, co grozi mediom publicznym. Już w tej chwili mamy informację, że z placu Powstańców zostały zdemontowane i konsole, i te wielkie ekrany, i całe te instalacje, które tam były zrobione do studia newsowego. Ale jeżeli ktoś się zna na informatyce albo ma jakąś wiedzę na ten temat, to wie, że tego rodzaju wielkie aranżacje informatyczno-displayowe, one są robione pod konkretne pomieszczenie. Tego nie da się odbudować w innym miejscu, albo trzeba na nowo wydać podobne pieniądze jakby to było od nowa robione, żeby to w innym pomieszczeniu zainstalować. Tu nie tylko chodzi o akustykę i tam odległości tego…

Z sali: A nawet studia, które na poziomie światowym.

Maciej Świrski: Właśnie, to były nowe studia na poziomie światowym i zostały po prostu wyniesione. Znaczy, nie wiadomo, co z tym majątkiem się dzieje w tej chwili. Mamy bardzo poważne obawy, że to właśnie na zasadzie sprzedaży majątku przedsiębiorstwa likwidowanego poszło gdzieś w świat po prostu. Trzeba pamiętać, że ksh, Kodeks spółek handlowych, na który powołuje się pan minister Sienkiewicz, mówi, że jeżeli spółka jest postawiona w stan likwidacji, to ma co zrobić? Sprzedać majątek, zapłacić długi, a pozostały majątek podzielić między wspólników. W tym momencie jedynym wspólnikiem jest Skarb Państwa, ale sprzedać majątek, i bardzo być może, że właśnie się to w tej chwili dzieje. Co więcej, nie wolno podejmować nowych zobowiązań, więc jeżeli oni się powołują na Kodeks spółek handlowych przy procesie likwidacji, to jakim cudem zatrudniają nowych ludzi na przykład, którzy tam w tych ich Wiadomościach mają funkcjonować? Co więcej, brak podejmowania nowych zobowiązań wiąże się także z tym, że nie można realizować misji publicznej, a ustawa abonamentowa i Ustawa o radiofonii i telewizji wprost mówi, że abonament może być przeznaczony tylko na misję publiczną. A jakim cudem usprawiedliwić na przykład wydatki na kancelarię prawną Clifford Chance, która pisze pisma procesowe Telewizji Polskiej jako realizację misji publicznej? Z jakich pieniędzy oni to finansują? A to są naprawdę grube pieniądze, bo wiemy mniej więcej, ile kosztują wynagrodzenia takich kancelarii prawnych, bo sami próbowaliśmy od nich… nie od tej kancelarii, ale od takiej sieciowej kancelarii dostać wycenę usług prawnych. Więc generalnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z dużym zagrożeniem majątku publicznego, jeżeli chodzi o spółki postawione w stan likwidacji.

Hubert Bekrycht: Dziękuję.

Krystyna Różańska-Gorgolewska: Dziękuję. To pewnie będzie, myślę, jedno z ostatnich pytań, dlatego że będziemy gościć pana przewodniczącego do 11:20, więc bym prosiła o szybkie zadawanie pytań.

Jacek Kosiak: Jacek Kosiak, mandat nr 50. Chciałbym zapytać w imieniu pracowników rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, kiedy następne transze abonamentu spłyną do następnych rozgłośni. Dobra wiadomość, którą Pan przewodniczący podał, że Radio Poznań i Radio Dla Ciebie dostało pieniądze. więc kiedy następne pieniądze? To jest jedna sprawa, także w imieniu Krajowej Sekcji Pracowników Radia i Telewizji „Solidarność” chciałbym Panu przekazać stanowisko w tej sprawie, bo zarysował Pan niewątpliwy konflikt polityczny, na którym cierpią pracownicy mediów i bez tych pieniędzy z abonamentu mogą po prostu nie dostać wypłat. Proszę, tu jest dla Pana to stanowisko z 28 lutego.

Maciej Świrski: Dziękuję bardzo. Jeszcze raz muszę opowiedzieć o tej sytuacji w kontekście tego pytania. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła jedyną możliwą do podjęcia decyzję o przekazaniu transzy abonamentu do sądu, do depozytu sądowego, ponieważ to sąd de facto musi orzec, kto ma władzę w danej spółce, która reprezentuje tę spółkę.

Jacek Kosiak: Sądy (niezrozumiałe).

Maciej Świrski: No jeszcze to jest kwestia dalszej procedury, to nie jest takie proste. Żeby Państwu tutaj nie zajmować więcej czasu swoją osobą, już nie wchodziłem w te drobne szczegóły, ale tam rzeczywiście…

Jacek Kosiak: Nie takie drobne, Radio Rzeszów nie dostało pieniędzy.

Maciej Świrski: Radio Rzeszów nie dostało dlatego, że sąd zwrócił nam pismo z żądaniem kolejnych wyjaśnień. To jest normalna procedura sądowa. Nie możemy inaczej postąpić z tego względu, że obowiązuje nas ustawa o abonamencie, która mówi, że pieniądze abonamentowe mogą być przeznaczone tylko na misję publiczną, w związku z czym zażądaliśmy od spółek przekazania informacji, jak ta misja publiczna została realizowana od końcówki grudnia do końca stycznia. Spółki odpowiedziały, że nie będą tych informacji udzielać, w związku z czym jeżeli nie będą udzielać tych informacji, to w takim razie po ich stronie jest kwestia winy za to, że nie dostaną tych pieniędzy, ponieważ w sytuacji chaosu prawnego, który jest, mamy do czynienia z sytuacją dbałości z naszej strony o pieniądze publiczne, które muszą być przeznaczone na misję publiczną, a nie na przykład na pensję likwidatora. I to jest odpowiedź na Pańskie pytanie. W tej chwili odpowiedź na pytanie, kiedy będą pieniądze dla spółek regionalnych, jest następująca: jeżeli sąd zatwierdzi likwidatora w sposób prawomocny, tak jak się to stało w Poznaniu i w Radiu Dla Ciebie, to wtedy pieniądze będą wpłacane bezpośrednio przez Krajową Radę na konto spółki. Jeżeli nie ma prawomocnej decyzji, to będą, tak jak zostały wpłacone 15 marca, w sprawie pozostałych pieniędzy dla spółek będą wpłacane na konto tego sądu, który jest miejscowo właściwy jako depozyt, i do momentu, kiedy to nie zostanie przez sądy jasno powiedziane, kto ma władzę w danej spółce, kto reprezentuje daną spółkę, tak będzie się działo. Po prostu innej drogi nie ma, ponieważ w innym przypadku stoi przed nami…

Jacek Kosiak: Ale co z pracownikami, co z  (niezrozumiałe) ludziom?

Maciej Świrski: Proszę Pana, tutaj nie mam ruchu po prostu, ponieważ tak jest skonstruowane prawo jeżeli chodzi o abonament. To nie jest pytanie do mnie, to jest pytanie do ministra Sienkiewicza, dlaczego zrobił takie ruchy, które są po prostu chaosem prawnym w systemie prawnym państwa. To jest pytanie do ministra Sienkiewicza.

Wanda Nadobnik: Wanda Nadobnik, mandat nr 11. Chciałam powiedzieć tak: (niezrozumiałe 01:18:47) telewizję publiczną i tę dużą telewizję publiczną, bo stąd mam dobre wiadomości, jestem zresztą członkiem Rady Programowej tej telewizji. Nie jest prawdą, że to, co się dzieje w kwestii zwolnień dziennikarzy w telewizji publicznej przypomina stan wojenny. Według opracowania Grzegorza Majchrzaka, w stanie wojennym zwolniono w Radiokomitecie, czyli w dużym radiu i telewizji, 217 osób. Z tego, co wiem, w tej chwili miesięcznie zwalnianych jest co najmniej czterdzieści osób dziennie. Zwalniani są wszyscy, którzy pracowali w ostatnich latach, że tak powiem, którzy pracowali lat trzydzieści. Prawa pracownicze są łamane, dlatego że telewizja została postawiona w stan likwidacji i ani żaden okres ochronny, ani ktoś, kto w ciąży na zwolnieniu, to w ogóle jest pryszcz. Ale jeszcze co jest najgorsze? Oczywiście to, co teraz powiem, mianowicie w telewizji w 1996 roku powstała Komisja Etyki Zawodowej i każdy dziennikarz musiał podpisać zakaz pracy dla konkurencji. Nie wiem, czy teraz ostatnio też był podpisywany czy nie, ale jeżeli była zgoda, zwrócił się do redaktora naczelnego, który wyraził zgodę, to wtedy dziennikarz mógł pracować. Natomiast to, co się dzieje, zwalniane są osoby kompetentne, znaczy, z 30-letnim stażem i tak dalej, natomiast przyjmowani są ludzie nowi, którzy jednocześnie pracują w starych redakcjach, jak na przykład Gazeta Wyborcza, dostają programy ludzie pracujący, jeszcze nie wiedzą, albo są zawieszeni, albo w ogóle nie wiedzą, co z nimi będzie. Na przykład pani Dorota Wysocka-Schnepf ma swój program, jednocześnie jest pracownikiem Gazety Wyborczej i nawet zaprasza swojego naczelnego do programu, tak samo pani Janowska, pracownica Onetu, ma swój program „Hala Odlotów” też w TVP Kulturze i w Jedynce nawet to jest powtarzane. Nie wiem, komisja chyba w ogóle nie działa, zresztą to jest tak jakby uczyć ludożerców zachowania się przy stole, takie wymagania, tak że etyka tu w ogóle nie ma nic do czynienia. Natomiast największym skandalem jest sytuacja korespondentów zagranicznych. To, co się stało, na przykład korespondent, znaczy Gmyz, nie wiem, czy on już jest zwolniony, czy nie jest, czy zawieszony i tak dalej, ale na jego miejsce została zatrudniona, zresztą była pracownica Panoramy, która wyszła za mąż za dziennikarza ARD, czy nie wiem, drugiej stacji publicznej, i ona jest pracownicą etatową Deutsche Welle. Nie dosyć, że jest pracownicą, to przed wizytą telewizji, znaczy, przed wizytą Sikorskiego w Berlinie, został najpierw wyemitowany…

Hubert Bekrycht: To są głosy wolne.

Wanda Nadobnik: Został wyemitowany materiał bardzo antypolski, po czym ten sam materiał został wyemitowany w tym nowym programie, nagrodzonym dwa dni temu o 19:30. To jest po prostu bez zmian, tylko że nie po niemiecku, tłumaczenie było. To taka historia się chyba w życiu nie zdarzyła. Tak samo pani, następna świetna korespondentka, czyli Dominika Ćosić z Brukseli. Nawet najpierw przez trzy miesiące w ogóle nie powiedziano jej, co się dzieje z nią, czy jest pracownicą czy nie, została zatrudniona pani Bawołek, która wcześniej została zwolniona z Polsatu i jednocześnie była taka słynna sprawa, jak Donald Tusk jeszcze nie był premierem, pojechał do Brukseli, no i ona właśnie zakazała pracownikom telewizji publicznej zabrania głosu i zadania pytania. No to jest po prostu… Ja rozumiem, że tutaj Krajowa Rada niby… w zasadzie etyki nie ma, ale to jest sytuacja, ludzie o tym w ogóle nie wiedzą. Tak że to jest tyle.

Maciej Świrski: Postaramy się o tym mówić. Teraz została uruchomiona nowa strona Krajowej Rady, taka bardziej nieurzędowa, tylko bardziej związana z informowaniem o działaniu i Krajowej Rady, ale także o rynku medialnym i o badaniach Krajowego Instytutu Mediów. To jest adres krrit.pl, bez tego „gov” w środku, i na tej stronie te informacje będziemy także zamieszczać. Jeszcze jakieś pytania, czy już mogę sobie iść?

Krystyna Różańska-Gorgolewska: Ale panie redaktorze, naprawdę króciutko, bo pan przewodniczący jest do naszej dyspozycji do 11:20, a ja jest 11:18.

Andrzej Dramiński: Tak jest. Panie przewodniczący, Andrzej Dramiński, oddział Warszawa, mandat nr 92. Pan powiedział tutaj przed chwilą o tym porządku prawym, o tego typu rzeczach. Ja ryzykuję takie właśnie stwierdzenie, że nie jest to nawet i sytuacja, jeżeli chodzi o trzydziesty trzeci rok i tamtego okropnego pana na H, jest to właściwie po prostu sytuacja taka Spinelli’ego, co oznacza, że Unia i tak jak lewicowa jest, to i tak właściwie będzie i będą też właściwie robili, co będą po prostu chcieli. To samo też się stało właściwie z rolnikami. Pytanie mam takie, że tak powiem, właściwie do Pana, bo powiedzieli o Zielonym Ładzie „A co wy tam, wy sobie w takim razie wychodźcie, i tak ten Zielony Ład po prostu musi być”. Czyli czy nie jest tak i co ewentualnie byście mogli Państwo właśnie zrobić, bo to, co Pan nazywa właściwie tym polskim nieładem, to oznacza, że i tak właściwie to musi być. Po drugie, art. 7 konstytucji, zresztą też na który Pan tutaj się powołał, mówi o tym, że faktycznie, że na podstawie i w granicach prawa, ale także jeżeli przepisy właśnie konstytucji można, tam jest zaraz art. 8 obok, można je także właśnie stosować bezpośrednio, czyli że nie ustawa, a konstytucja. Wiem to też z praktyki mojej jako radca prawny, który dokładnie na to się też właśnie powoływałem, czy nie możecie się też właśnie po prostu powoływać właśnie bezpośrednio na zapisy konstytucji, ewentualnie czy działając czy też odpowiadając. Po trzecie, wielokrotnie myśmy właśnie słyszeli, że o legalnej jakości stacji, na przykład pani poseł Agnieszka Konarska z PO, ona mówiła, że to jest właściwie ściek, czyli oczywista jest obraza, zresztą nawet nie mówiąc też o naruszeniu oczywiście dóbr osobistych. Czyli coś też tutaj Rada właściwie po prostu zrobiła, bo co ciekawe, a nawet czy skierowała też takie właśnie pismo, że jeżeli im to aż tak bardzo się nie podobało, wtedy jeszcze akurat TV Info po prostu działało, dlaczego w takim razie nie wystąpili na zasadzie art. 30a Prawa prasowego o sprostowanie? Nikt tego nigdy właściwie, że tak powiem, nie sprostował. Po czwarte, jeżeli chodzi o TVN, przecież wszyscy to wiemy, że jest to stacja, która w ogóle od początku do końca właściwie kłamie i popiera jedną partię, czytaj to, co się właściwie dzieje też po prostu w Unii. Czy ewentualnie Państwo właśnie też coś tutaj by chcieli zrobić, czy też nie? I po piąte, jeżeli jeszcze też chodzi o spory, o zwalnianie tych właściwie po prostu dziennikarzy, czy nie jest to taka sytuacja, że i tak nic to właściwie nie da, i tutaj jest rola po prostu Rady albo o wystąpienie z jakąś opinią, czy też właściwie ze stanowiskiem, ponieważ tutaj chodzi o polityczne po prostu właśnie działania, i żaden sąd nie przywróci też właśnie takiego po prostu dziennikarza, bo sprawa jest polityczna, więc nie chodzi o prawo, a chodzi o politykę. Dziękuję bardzo. Co w tym właśnie przedmiocie Rada i pan Świrski?

Ilona Ptak: Czy można jeszcze jedno pytanie?

Hubert Bekrycht: Jeszcze nie odpowiedział pan przewodniczący…

Krystyna Różańska-Gorgolewska: Jeszcze powinien odpowiedzieć na te pytania, które tutaj padły do pana przewodniczącego.

Maciej Świrski: Najpierw o bezpośrednim stosowaniu konstytucji. Z jednej strony można, z drugiej strony pamiętajmy o takich pomysłach jak rozproszona kontrola konstytucyjna, która ma być ponoć stosowana przez sądy, więc tutaj trzeba bardzo uważać, żeby nie popaść w anarchię, której tego rodzaju pomysły mogą być źródłem. Natomiast ja bez przerwy we wszystkich pismach, które stosuję do spółek publicznych, ale także do spółek prywatnych, powołuję się na art. 213 konstytucji. Art. 213 konstytucji, który mówi o Krajowej Radzie, mówi o tym, że ona stoi na straży wolności słowa, dostępu do informacji i interesu publicznego w mediach, a jak powiedziałem już tutaj niedawno, interesem publicznym w mediach jest to, żeby były praworządne, żeby było stosowane prawo. Oprócz tych wszystkich rzeczy, które są związane z samą Ustawą o radiofonii i telewizji, to także jest Prawo prasowe, o którym wielu zapomina, a które przecież nas wszystkich obowiązuje. W art. 3 Ustawy o radiofonii i telewizji jest mowa o tym, że jeżeli są problemy, kwestie, które są nierozwiązane, niewspomniane w Ustawie o radiofonii i telewizji to obowiązuje Prawo prasowe. Ja art. 3 w swoich działaniach stosuję, czyli tam, gdzie jest mowa w Prawie prasowym o działaniach dziennikarzy, czemu mają służyć media i tak dalej. To jest podstawa do tego, żeby wprowadzić jako taki ład w zdziczałych mediach, które w Polsce funkcjonują już od lat, a to zdziczenie nastąpiło między innymi dlatego, że ten regulator przez całe lata nie reagował na negatywne zjawiska w mediach, i obecny stan katastrofy społecznej, którą mamy, wynika także z braku działania, braku aktywności regulatora Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To jest sytuacja bardzo podobna do tego, co nastąpiło w Stanach Zjednoczonych, jeżeli chodzi o kryzys opioidowy. Jeżeli Państwo znają historię to nie będę się w to wgłębiał, ale lek oxycontin wprowadzony na rynek jako lek nieuzależniający, był po prostu lekiem uzależniającym, i to głęboko, i jego stosowanie spowodowało pojawienie się problemu narkomanii i wszystkich zbrodni z tym związanych, i świata przestępczego w miejscach, w których do tej pory w ogóle nie było tego problemu. Na głębokiej prowincji, gdzieś w górach Appalachach, gdzie w kopalniach górnicy byli urazowi, a ponieważ mieli słabe ubezpieczenia, to zażywali tylko środki przeciwbólowe, i ten środek był im przepisywany, i uzależniało się od tego całe społeczności. Bardzo szybko, bo to zaczęło się wszystko w 1993 roku, bardzo szybko okazało się, że to jest uzależniające, ale Federalne Biuro ds. Leków i Żywności, FDA, nie reagowało na tego rodzaju negatywne zjawisko społeczne. W konsekwencji pół miliona Amerykanów zmarło, a kryzys opioidowy ogarnął cały kraj i w tej chwili w zasadzie nie wiadomo, jak z tego wyjść. Katastrofa społeczna nastąpiła na skutek braku reakcji agencji regulującej ten rynek. Podobną sytuację mieliśmy w Polsce. Przez całe lata nie reagowano na negatywne zjawiska i skandaliczne zachowania dziennikarzy i mediów. jak na przykład kwestia, nie wiem, Romek Szeremietew, prawda? Wszyscy pamiętamy tę sprawę, prawda, i wtedy był całkowity brak reakcji regulatora, mimo że można było reagować na informacje na ten temat, powielone fałszywie informacje w mediach elektronicznych i tak dalej, i tak dalej. Nie będę państwu całej historii mediów III RP przytaczał, ale mieliśmy zalew fałszywych informacji, nagonek na poszczególne osoby, przedstawianie fałszów jako faktów i tak dalej. Regulator na to nie reagował, mimo że miał wszystkie do tego narzędzia i ten art. 3 ustawy, o której mówiłem przed chwilą. I mamy sytuację w tej chwili taką, że jest podział społeczny w społeczeństwie, którego praktycznie nie da się zasypać, i te podziały, które mamy w tej chwili wywołane właśnie przez media wrogo ustosunkowane do polskiego etosu narodowego górnolotnie mówiąc, czy do tego, czym jest Polska, spowodowały, że część społeczeństwa na przykład neguje konieczność niepodległości państwa, bo do tego to się wszystko sprowadza. I teraz Państwa odpowiedź na to, moja odpowiedź na Pańskie pytanie, powtarzam: art. 213 ja stosuję bezpośrednio, to znaczy w każdym piśmie, bo to jest moje narzędzie walki z tymi zjawiskami, to są pisma, które skierowuję do poszczególnych instytucji powołując się na art. 213 konstytucji. Problem polega na tym, że ten urząd jest w zasadzie ostatnim w tej chwili urzędem konstytucyjnym, oprócz Narodowego Banku Polskiego, który jeszcze ma, ceni sobie instytucję niepodległego państwa polskiego. Na tym polega to. Jeżeli chodzi o pozostałe pytania, moja odpowiedź wiąże się z odpowiedzią na pierwsze pytanie, które pan tam wymienił ze Spinelliego. Można powiedzieć: a ile papież ma dywizji, prawda? W jaki sposób można wprowadzić jakieś zasady nie mając dywizji, czy nie mając egzekutywy jako takiej? Otóż dlatego ja jestem tutaj, żeby przyszykować te dywizje. Państwo jesteście czymś, co może pomóc zmienić tę sytuację. Organizacje zawodowe czy stowarzyszenia dziennikarzy są jakby emanacją społeczeństwa obywatelskiego i to obywatele muszą się upomnieć o swoje prawa w mediach. A jak to można zrobić? Bardzo prosto. Polski system reklamowy, który finansuje media publiczne, finansuje media komercyjne, bo media publiczne przez abonament, jest tak skonstruowany, że w zasadzie obywatele nie mają wpływu na to, co jest nadawane w mediach komercyjnych, ponieważ tam rządzą wszystkim domy mediowe. No dobra, tylko że my możemy kupować jakieś produkty albo nie kupować. Jeżeli na przykład Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wezwałoby do bojkotu jakichś produktów, ponieważ pojawiają się one w programach, które ewidentnie kłamią, to jest Państwa rola, nie urzędu konstytucyjnego, żeby pokazać, że jest siła społeczna. Ponieważ jest łamane prawo, no to obywatele powinni pokazać chociażby swoimi zakupami, że nie godzą się na łamanie prawa. Dobra, następne pytanie. Aha, Konarska i z tym ściekiem. Ja rozważałem zrobienie pozwu właśnie w tej sytuacji, kiedy nazwano Telewizję Polską ściekiem, ale analizy prawne pokazały, że nie mamy legitymacji czynnej do tego. Już prędzej Rada Mediów Narodowych mogłaby to zrobić, ale tam okazało się, że też nie, nie ma takiej chęci. Ja generalnie bym wystąpił w tej materii, ale analiza prawna pokazała, że to zostanie odrzucone, a to z kolei spowoduje dalszą spiralę nienawiści i tak dalej. I jeszcze o zwolnieniach pan mówił, że to są polityczne czystki. Ja mogę powiedzieć językiem urzędu, że mamy do czynienia z działaniami, które nie mają mocowania w prawie, to znaczy, że postawienie sprawy w stan likwidacji mediów publicznych wykorzystano do tego, żeby zwolnić ludzi, którzy są dla obecnie rządzących nie do przyjęcia, czy uważają, że nie mogą mieć dostępu do widzów, i takie jest moje zdanie, a to implikuje już w całą publicystykę, którą Państwo możecie do tego dodać. Wszystko już, tak?

Krystyna Różańska-Gorgolewska: Dziękuję bardzo. Jeszcze ostatnie pytanie tutaj z sali. Ja tylko dodam może tak uzupełniająco, bo tak jak pan przewodniczący wspominał, gromadzą też Państwo dane na temat zwolnień. To tak z mojego podwórka dodam, że głównym problemem Radia Poznań nie są pieniądze, tylko właśnie niemalże masowe zwolnienia w taki sposób, które są rzeczywiście uwłaczające dziennikarzom, którzy mają doświadczenie trzydziestoletnie i są fachowcami, tak że Radio Poznań mam problem rzeczywiście z masowymi zwolnieniami, a nie z pieniędzmi. To tak pozwoliłam sobie na tej drodze do przekazania mikrofonu koleżance. Proszę bardzo.

Ilona Ptak: Dzień dobry. Ilona Ptak, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, oddział Katowice, mandat 35. Ja mam jedno pytanie, myślę już w ramach konkluzji. Wszyscy je sobie zadajemy, to jest pytanie, jaka jest najbliższa przyszłość mediów publicznych w Polsce i jaki scenariusz, Pana zdaniem, z uwagi na pana doświadczenie, pracę w mediach od lat, jest najbardziej prawdopodobny? Co się stanie z mediami publicznymi w Polsce? Co się stanie właśnie… Pytam w imieniu dziennikarzy, nie media workerów, którzy przez ostatni miesiąc, ostatnie lata nie były łatwe, to przyznajemy się wszyscy, ale przez ostatni miesiąc żyliśmy w takiej niepewności, co będzie. Trochę dezinformacji, chaosu związanego z Zarządem i również z brakiem pieniędzy my się też borykaliśmy. Teraz ostatnia transza, więc wpłynęły pieniądze, ale my nie wiemy, co będzie dalej, więc jaka jest pana zdaniem przyszłość mediów publicznych, ta najbliższa w Polsce, jakie są możliwe najbardziej prawdopodobne scenariusze?

Maciej Świrski: Dziękuję za to pytanie, i dobrze, że z Katowic. dlatego że właśnie kwestia rozgłośni katowickiej dobrze pokazuje problem, z którym mamy do czynienia. Otóż jakiś tydzień po likwidacji rozgłośni regionalnych, która przypominam, miała miejsce 29 grudnia, pojawiła się informacja, że samorząd katowicki, czyli aglomeracji katowickiej, te samorządy składają ofertę do zakupu rozgłośni katowickiej, no i to jest właśnie to niebezpieczeństwo, które mamy przed sobą. Otóż próba prywatyzacji nawet w formie samorządowej jest niebezpiecznym zamachem nie tylko na wolność metrów publicznych, w sensie ich niezależności od władzy politycznej, cokolwiek by tam mówić o ustroju mediów, ale to jest ustawowo uregulowana pozycja. O niebezpieczeństwach związanych z wyprzedażą majątku to już mówiłem, natomiast w tym kontekście Śląska mamy do czynienia z niebezpieczeństwem likwidacji mediów publicznych, które są tak naprawdę jednym z czynników unitarności państwa polskiego. Nie wiem, czy Państwo pamiętacie, w 2018 roku przed wyborami był taki pomysł Polski samorządnej, zresztą te środowiska, które są teraz u władzy. proponowano w tym pomyśle, żeby uprawnienia władzy centralnej przekazać do samorządów wojewódzkich i jeszcze nawet niżej. To jest prosta recepta na rozkład państwa, które jest w takiej sytuacji, w jakiej jest Polska. I oprócz unitarnego systemu szkolnego, który wprawdzie jest zarządzony przez samorządy, ale program jest centralny, to właśnie system mediów publicznych jest jednym z czynników utrzymujących unitarność państwa, czyli powodujących, że ono się nie rozpełźnie po szwach w sytuacji takiego naporu kulturowego i przemocy medialnej ze strony naszego zachodniego sąsiada. W związku z tym jest sytuacja w tej chwili następująca: musimy zrobić wszystko, żeby media publiczne pozostały mediami w gestii państwa jako naszego wspólnego dobra, bo Polska bez własnego państwa, tylko w formie takich landów, po prostu nie przetrwa w sytuacji tego, że takie urządzenie jest w tej chwili głównym dostawcą treści dla młodych umysłów. I to chyba wszystko. Dziękuję bardzo.

Krystyna Różańska-Gorgolewska: Dziękujemy bardzo. Pan przewodniczący Krajowej Rady, pan Maciej Świrski odpowiadał na nasze pytania i był do naszej dyspozycji.

Stenografowała Katarzyna Ociepska-Suchy

 

Źródło: sdp.pl