ZG SDP składa skargę do KRRiT na wyemitowany przez TVP w likwidacji film dokumentalny „Wśród sąsiadów” w reżyserii Yoava Potasha. Film opublikowano w przededniu 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, tj. 10 listopada 2025 r., o godzinie 22:05 w TVP1 i nadal jest dostępny w serwisie internetowym TVP VOD. Nawiązuje on swoją wymową do książki Tomasza Grossa „Sąsiedzi” z roku 2000 i tak jak on manipuluje źródłami, przedstawia zachowania marginalne jako powszechne i typowe oraz obarcza Polaków winą za to, co generalnie na terenie naszego kraju robili Niemcy.
Wg TVP (cytaty ze strony internetowej https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/wsrod-sasiadow,2486960) film przedstawia dzieje Gniewoszowa – miejscowości, którą przez stulecia współtworzyły dwie społeczności. Twórcy koncentrują się na losach ostatniego ocalałego Żyda z tego miasteczka oraz na wspomnieniach kobiety, która jako dziecko była świadkiem tragicznych wydarzeń z czasów II wojny światowej. Jej opowieść – to dalszy ciąg cytatu ze strony internetowej TVP – ujawnia dramatyczną prawdę o tym, jak śmierć wielu Żydów przyszła nie z rąk okupantów, lecz ze strony ich polskich sąsiadów.

Ten film i ta emisja w ocenie ZG SDP to próba ponownego wplątania naszego kraju w międzynarodowy konflikt polityczny o nie przewidzianych skutkach i konsekwencjach. Świadczą o tym wyjątkowo kontrowersyjne napisy końcowe filmu, które w takich produkcjach dopowiadają to, czego nie było na ekranie, a co zdaniem twórców jest wyjątkowo ważne dla zrozumienia ich przesłania. Przed tzw. tyłówką w filmie napisano: Po ośmiu latach skrajnie prawicowych rządów PiS odsunięto od władzy w wyborach 2023 roku. Nacjonalistyczne próby wybielenia historii polsko żydowskiej pozostają jednak popularne. Dodatkowo ten skrajnie nieprawdziwy tekst został zilustrowany z nieuzasadnionych powodów fotografią przemawiającego obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego.

Bulwersujące jest to, że Telewizja Polska w likwidacji pokazała w/w film bez żadnego merytorycznego, historycznego komentarza np. dotyczącego realiów życia Polaków w czasie okupacji niemieckiej i realnego zagrożenia ich życia, czy skali ludobójstwa niemieckiego. Twórcy filmu i jego nadawca TVP w likwidacji manipulują faktami i prezentują antypolska narrację. Wyraża się to m.in. w rysunkowych animacjach. Polacy w nich mają np. czerwone oczy, ostre, zacięte wyrazy twarzy, denuncjują, podsłuchują i tropią Żydów, robi to nawet ksiądz katolicki, odmawiają im pomocy, a jeśli pomagają, to tylko dla zysku.

Obrazy te sugestywnie mają działać na podświadomość odbiorcy – np. dziewczynka, która jakby na polecenie rodzica zatrzaskuje drzwi przed swoją żydowską rówieśnicą ma biało-czerwone wstążki we włosach, te barwy mają więc się kojarzyć z czymś bardzo negatywnym i nagannym, bo to jedyne kolory w tym obrazie, który jest szaro-czarno biały.
Relacje dwóch głównych bohaterów to wypowiedzi osób, które w chwili nagrania mają około 90 lat. Ból i ostre słowa tych osób można zrozumieć, one opowiadają historię ze swojego bardzo wczesnego dzieciństwa, które było naznaczone traumatycznymi wydarzeniami. Trudno się dziwić, że opowiadają one to, co zapamiętało małe skrzywdzone dziecko i że nie zawsze musi to być zgodne z oceną historyczną. Ale dzisiaj po tylu latach od tamtych wydarzeń autorzy filmu mają obowiązek uwzględniać prawdę historyczną, nie wolno im rzucać fałszywych oskarżeń, tymczasem twórcy filmu nie tylko się tą prawdą nie przejmują, ale oni to wykorzystują do budowania uogólnień, które są krzywdzące dla Polaków i które są niezgodne z prawdą. Dzieje się to wszystko na antenie telewizji publicznej, finansowanej dziś potężnymi sumami z budżetu państwa (jest to m.in. 1,68 mld w 2024 i co najmniej 800 mln w 2025).
Nadawca, który promuje tego typu dzieło bez osadzenia go w kontekście historycznym powinien być ukarany. Nawet jeśli zdecydował się na emisję tak subiektywnego, jednostronnego filmu, to rzetelność i kierowanie się dobrem odbiorcy nakazywała opatrzyć ten obraz choćby odpowiednim wstępem, czy komentarzem. Inaczej mamy do czynienia z wyjątkowo niskich lotów manipulacją, a tak niestety się stało.
Zarząd Główny
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

