Polski pisarz i publicysta, związany od lat z Francją, Piotr Witt był w czwartek wieczorem gościem Domu Dziennikarza SDP przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Autor mówił o swojej książce o Chopinie, Europie, Francji i oczywiście o Polsce.
Spotkanie zainicjowało m.in. Radio Wnet, w którym Witt ma cykliczne audycje oraz wydawca książek autora – oficyna Księży Młyn przy wsparciu SDP.
Przedpiekle sławy
Spotkanie połączone było z oficjalną kolejną prezentacją najnowszego wydania książki Piotra Witta opublikowanej nakładem łódzkiej oficyny Księży Młyn kierowanej przez wydawcę Michała Kolińskiego.
Piotr Witt od lat słynie ze znakomitych książek. Pisze je z pasją i przesłaniem. Zawsze nowa publikacja Witta cieszy się zainteresowaniem wydawców i księgarzy. „Komu Polska przeszkadza”, „Kroniki Paryskie” to niektóre z książek pisarza.
Ostatnia z książek Piotra Witta to „Przedpiekle sławy. Chopin i jego Paryż”. To historia młodego wirtuoza, który przyjeżdża do stolicy Francji.
Paryż ukształtował polskiego kompozytora, wywarł ogromy wpływ na Fryderyka Chopina, tak jak ogromny wpływ miasto nad Sekwaną wywarło na Autorze tej opowieści – tak mówią znajomi pisarza. „Przedpiekle sławy…” wydała łódzka oficyna Księży Młyn. Przedmowę do wydania napisał polski pianista i zwycięzca XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 2005 roku.
Spotkanie w SDP
Na początku spotkania z Piotra Witem w sali SDP, w której zgromadziło się blisko 150 osób, nieoczekiwanie mikrofon przejął od prowadzącego spotkanie Konrada Mędrzeckiego, prezes Radia Wnet Krzysztof Skowroński. „Fascynujące opowieści znajdą Państwo w każdej z książek Piotra, bo Piotr Witt jest Wielkim Łowczym, potrafi złowić detal. I wokół tego detalu smuć całą historię” – mówił wieloletni prezes SDP.

Skowroński wspominał również wizytę u pisarza w stolicy Francji. „Gdyby ktoś, tak jak ja, miał okazję być u Piotra na siódmym piętrze paryskiej kamienicy, zobaczyliby Państwo w jak czarownym miejscu mieszka” – dodał akcentując, że wokół siedziby Witta panuje atmosfera cudownie połączonych XIX, XX i XXI stulecia.
Prowadzący, publicysta Radia Wnet Konrad Mędrzecki przypomniał, że Piotr Witt wielokrotnie podreślał, że książka „Przedpiekle sławy. Paryż Chopina” wzięła się z oburzenia.

Książki mogło nie być…
Autor zanim wyjaśnił cóż go tak oburzyło, że zaprowadziło do „Przedpiekla sławy…” wyjaśnił, że na rynku i w obiegu naukowym, w bibliotekach jest obecnie około 10 tys. publikacji o Fryderyku Chopinie. „Z tego znaczna część to biografie. W nich wszystkich jest bardzo dużo o Chopinie, ale brakuje tego jednego okresu od czasu, kiedy polski kompozytor przyjechał do Paryża do czasu, kiedy zaczął święcić tryumfy” – mówił Piotr Witt.

„Książka miała się nie ukazać” – ujawnił pisarz. „Zbierałem przez pięć lat materiały. Była wtedy już gotowa. Trzeba było ją tylko napisać” – opowiadał. „Po napisaniu >> Przedpiekla sławy…<< poszedłem do Ministerstwa Kultury” – wyjaśnił. Autor dodał, że protegował go konsul generalny RP w Paryżu. Ministerstwo, jak mówił Witt, było ostrożne. „Resort zwrócił się o opinię do pani profesor z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, do pani, która nazywa się jak most, to znaczy Poniatowska. Pani profesor napisała, że >>tak, że nieźle<<, ale gdyby to była całościowa biografia…” – nie skończył zdania Piotr Witt wywołując rozbawienie zgormadzonych na spotkaniu. „I to właśnie wywołało moje oburzenie, bo potem Narodowy Instytut Fryderyka Chopina robił wszystko, aby ta książka nie zaistniała” – podkreślił pisarz.
Dobosz autorytetów
Ministerstwo w sprawie „Przedpiekla sławy…” zwróciło się jednak o drugą opinię do pisarza Andrzeja Dobosza. Witt wyjaśnił, że resort kultury nie miał wówczas wyjścia… – uczestnicy spotkania byli rozbawieni sposobem narracji autora.

Witt opisał recenzję Dobosza. „Napisał on opinię entuzjastyczną (…). Dzisiaj książka ta ma za sobą teraz wiele autorytetów: najlepszych historyków polskich i najlepszych historyków francuskich” – podsumował pisarz.

Piotr Witt i przed i po spotkaniu w siedzibie SDP podpisał kilkadziesiąt egzemplarzy „Przedpiekla sławy…”

